czwartek, 29 stycznia 2015

Dzisiaj coś innego. Tak, dlatego, że nic nie ugotowaliśmy :) Niedawno stojąc w kuchni przy garach zapytałam Ł. jakie są właściwie jego ULUBIONE dania. Motto Ł. głosi, że zje wszystko. Jeśli czegoś dawno nie jadł to nawet na to, czego zwykle nie lubi, ślinka mu cieknie. Jego odpowiedzi bardzo mnie zaskoczyły! No pomyślałby kto, że kto jak kto, ale JA powinnam już trochę znać kulinarne hity mojego Ł. Kiedy zaczął wymieniać swoje potrawy to otwierałam coraz szerzej oczy (dla tych, którzy mnie znają - tak, potrafią być jeszcze większe :P), żuchwa opadła mi do samej podłogi. Czym prędzej zaczęłam zapisywać te potrawy. Ł. zastrzegł, że kolejność wymieniania nie ma znaczenia.



1. Makarony - wrzucam to w jednej kategorii bo wyliczył mi mnóstwo potraw z makaronem w tym: cannelloni w każdej postaci, makaron bolognese i z sosem meksykańskim, z sosem pieczarkowym, ze szpinakiem i boczkiem posypany płatkami migdałowymi (z braku boczku może być kurczak), lasagne bolognese, raviolli, tortellini... Dlaczego mi opadła kopara? Bo nigdy, naprawdę nigdy Ł. nie zamówił żadnego z dań w tej kategorii w restauracji w której było coś poza makaronem! Nigdy! Myślę, że kluczem do tego jest wiedza, że ja na pewno zamówię makaron i nie zjem go do końca! :D 

2. Pizza - ale nie byle jaka. Okrągła, na cienkim cieście, z serem mozzarella i przecierem na spodzie. Jak ja to widzę: zje każdą :) Jedliśmy pizzę z bardzo wielu miejsc. Spalona, zakalec - zjedzona do ostatniego okruszka. Taką jak opisał lubi najbardziej ale w pizzeriach na dowóz o taką trudno. Domowa wychodzi mu właśnie taka jak opisuje.

3. Kebab. Ten fastfood wymienił dopiero jak mu o nim przypomniałam. Szczerze, myślałam, że będzie na pierwszym miejscu.

4. Koncentratowa. Tak sobie żartujemy z Łukasza ulubionej zupy pomidorowej, którą zawsze gotował na studiach. Wywar ze skrzydełek i kostki rosołowej doprawiony dużą porcją koncentratu pomidorowego i pieprzu. Oczywiście podawana z makaronem. Do dziś należy do jego ulubionych :)

5. Potrawka. Na ten temat się nie wypowiem poza WHAT???

6. Mielone mięso i kurczak. Tak po prostu. Lubi.

7. Pierogi owocowe lub z mięsem. O miłość do pierogów owocowych bym go nie podejrzewała nigdy. Pewnie też dlatego, że w pierogarni nie ma mowy dla niego o wyborze jarskich pierogów?

8. Krewetki ze wszystkim. Wyjątkowo - bez zaskoczenia.

9. Chleb z szynką, serem i ketchupem. Ja uważam, że powinno tu być na liście po prostu ketchup ze wszystkim. Też nie byle jaki ale nie mamy umowy sponsorskiej więc nie będziemy zdradzać ;)

10. "z dań mięsnych w McDonald's najbardziej lubię szejka". Tu również bez zaskoczenia.

Zapytajcie od czasu do czasu swoich bliskich o ulubione dania. Ich odpowiedzi mogą was zdziwić.
2

środa, 21 stycznia 2015

Dziś na łamach naszego prostego, niewykwintnego bloga coś z kuchni hiszpańskiej! Tortilla española lub inaczej tortilla de patatas to rodzaj przekąski serwowanej na ciepło lub na zimno, można ją również serwować na obiad. My do tej pory jadaliśmy jedynie tortille kukurydziane, bardzo je nadal lubimy. Taka ziemniaczana tortilla również trafia w nasze gusta (a co nie? a co nie?). Przygotowuje się ją bardzo prosto (a co na naszym blogu nie przygotowuje się bardzo prosto?). Na upieczenie tortilli musicie przygotować jakieś pół godzinki! Potrzebujecie też dobrej patelni z nieprzywierającą powłoką.



Składniki:
6 jajek,
6-8 ugotowanych ziemniaków,
woreczek oliwek (ok. 75g),
sól i pieprz,
dwie łyżki startego żółtego sera.

Na patelni rozgrzewamy dwie łyżki oleju. Do dosyć dużej miski wbijamy jajka, roztrzepujemy je. Kroimy ziemniaki w plasterki i mieszamy z jajkami. Odsączamy oliwki z zalewy i dodajemy je do jajek (część możemy zostawić do posypania po wierzchu). Doprawiamy solą, pieprzem i mieszamy. Wylewamy całość na patelnię i przykrywamy pokrywką. Smażymy nasz omlecik około 15 minut na małym ogniu pod pokrywką. Po tym czasie z pomocą dużego talerza lub pokrywki obracamy tortillę na drugą stronę, upewnijmy się, że powierzchnia patelni jest natłuszczona przed położeniem na nią surowej strony tortilli. Uważamy bo patelnia jest ciężka i gorąca a placek łatwo może się uszkodzić. Musimy cierpliwie czekać aż się dobrze zetnie. W czasie dopiekania tortilli możemy posypać upieczoną stronę serem żółtym aby się roztopił. Po ścięciu się jajek przekładamy tortillę na duży talerz, posypujemy ją natką pietruszki (opcjonalnie) i obsypujemy oliwkami.



0

wtorek, 20 stycznia 2015

Gotowanie połowy paczki makaronu nigdy nie miało dla mnie sensu. Nawet dla jednej osoby! Wyrzucanie makaronu też się mi nie zdarza. Tak uwielbiam makaron w każdej postaci, że chyba nigdy mi nie zbrzydnie. Najbardziej się cieszę, gdy po ugotowaniu zostaje część makaronu. Wtedy lubię sobie zjeść go w takim wydaniu jak w dzisiejszym poście. Ktoś może napisać: co to za danie! Dla mnie to jedna z najsmaczniejszych kolacji! Na dodatek robi się ją w 5 minut, ma to dla mnie ogromne znaczenie, zwłaszcza ostatnio!



Składniki:
ugotowany makaron,
średnia cebula,
laska kiełbasy śląskiej lub innej wędliny, mogą być różne rodzaje,
sól, pieprz i papryka słodka mielona,
olej do smażenia.

Lista składników jest bardzo krótka, tak jak czas wykonania. A przygotowanie jest banalnie proste. Na patelni rozgrzewamy niewielką ilość oleju (ok. 2 łyżki). Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na złoto, kiełbasę kroimy w kostkę i dokładamy do cebuli, smażymy a potem dokładamy makaron, przesmażamy by się dobrze podgrzał. na końcu doprawiamy solą, pieprzem i papryką. Dawniej używałam przyprawę do kurczaka, jednak z czasem przestaliśmy używać takich gotowych mieszanek. Makaron doprawiałam sobie solą i pieprzem ale czegoś mi brakowało. Któregoś dnia odkryłam, że brakuje mi papryki mielonej. Jest ona składnikiem wielu przypraw do kurczaka, nadaje kurczakowi piękny kolor. Właśnie ona sprawia, że tak lubię makaron w tym wydaniu :)

Smacznego!
N.
1

niedziela, 18 stycznia 2015

Piękny szron powitał nas dziś za oknem. Jest nadzieja na śnieg w tym roku? Chyba nie... Prędzej możemy się spodziewać wiosny. Dziś w naszej kuchni bardzo pracowicie. Na piecu czeka gulasz wołowy z pieczarkami, ziemniaki się już gotują (obowiązkowo więcej, może coś wymyślimy na kolację lub na jutrzejszy obiad). W piekarniku piecze się chleb a na blacie stoi jeszcze ciepła blaszka babki... No połowa babki. Znowu jest to szybki i nieskomplikowany przepis. Sprawdziłam na zegarze, przygotowanie ciasta zajęło dokładnie 10minut. W tym czasie mały M. nie zdążyłby znudzić się zabawą w kojcu, tym razem akurat bawił się na kolanach u dziadka.

Przepis znalazłam w lutym zeszłego roku, przypomniałam sobie o nim wczoraj przeglądając zakładki. Zrobiłam go prawie tak samo, użyłam budyniu waniliowego i śmietankowego, dodałam ziarenka z pół laski wanilii jak w przepisie, dodałam jeszcze jednak cukier wanilinowy, jakoś miałam obawy, czy będzie dość aromatyczne.

Link do przepisu!

A oto jak nam wyszedł. Niestety zdjęcia znów nie powalają, niestety jesteśmy tak oddani fotografowaniu i filmowaniu naszego smyka, że kiedy przychodzi czas na zrobienie zdjęć potrawom to już baterie są kaput. ;) 




Babka wyszła pyszna, ale to zawsze babka. Takie suche ciasto bez kremu. Trochę "pusty przebieg", w sam raz jednak do kawki czy herbatki ;)
0

piątek, 16 stycznia 2015

Miały być przepisy w 5 minut, a tu już wyłam. Ten przepis jednak nie należy do pracochłonnych i pewnie czynności przy jego przygotowaniu można by zamknąć w 5 minutach. Domowy smalczyk to prawdziwy rarytas. W sklepie bardzo trudno trafić na wyjątkowo dobry, zrobienie go w domu nie jest bardzo trudne. Z całą pewnością jest to przysmak, który nie powinien się znajdować na naszym stole zbyt często (ani w zbyt dużych ilościach). Warto zatem by był przepyszny kiedy nadejdzie nas na niego ochota!




- ok. 250g boczku wędzonego,
- kostka smalcu,
- 1,5 dużej cebuli,
- 3-4 ząbki czosnku,
- sól, pieprz, majeranek

Kroimy w drobną kostkę boczek i wysmażamy go na patelni. Ma się z niego wytopić tłuszczyk i zrobić skwarki. Następnie dodajemy pokrojoną w drobne piórka cebulkę i podsmażamy ją do miękkości. Dodajemy również przeciśnięty przez praskę czosnek. Dokładamy smalec i rozpuszczamy go, doprawiamy solą, pieprzem, majerankiem. Przelewamy całość do miseczki i odstawiamy do zastygnięcia. Raz po raz warto zamieszać tężejący smalczyk aby skwarki równomiernie się rozłożyły. Jeżeli nie będziemy tego robić to skwarki i cebula opadną na dno miseczki a do góry zbierze się smalec. 
Po stężeniu smarujemy pajdę chleba i zagryzamy ją ogórkiem kiszonym! Niebo w gębie!

1

czwartek, 15 stycznia 2015

Na blogu stuknęło jakiś czas temu pół miliona wyświetleń, na wynik ten czekaliśmy z wypiekami na twarzy, teraz czekamy na nasz pierwszy milion :) Z tej okazji oczekiwaliście zapewne niesamowitych przepisów, tym tłumaczycie naszą nieobecność. Niestety musimy wszystkich rozczarować. Mamy totalny brak weny! Naszej wyobraźni nie ruszają nawet "Smaki życia"!!! Nie mamy co publikować! Chyba już pochwaliliśmy się wszystkim co potrafimy upichcić! No... Nie ma tu ciągle przepisu na murzynka ;) A przydałby się, bo zawsze kiedy ma być pieczony, zeszyciku z przepisami nie idzie odnaleźć. 


Oczywiście ten przydługi wstęp to taki styczniowy prima aprilis. Z naszymi planami blogowymi nie będziemy się jednak do końca zdradzać. :) W najbliższym czasie możecie się jednak spodziewać kilku przepisów na dania i przysmaki dosłownie "w 5 minut". Mały M. jest bardzo żywy, jego drzemki trwają dokładnie 30minut i w tym czasie nieraz trzeba się zmieścić z jakimś kulinarnym zadaniem. Dzisiaj taka "drzemkowa" propozycja sałatki. Makaron warto ugotować wcześniej aby był zimny kiedy mieszamy go z pozostałymi składnikami.



Składniki:
paczka makaronu 400g ugotowanego al dente i wystudzonego,
puszka tuńczyka w sosie własnym,
1 średnia cebula,
3 łyżki majonezu,
sól, pieprz


Ugotowany makaron np. świderki łączymy z odsączonym z zalewy tuńczykiem, pokrojoną w drobną kostkę cebulą i majonezem (jeżeli sałatka wydaje się za słona można zwiększyć ilość majonezu). Doprawiamy solą i pieprzem (najlepiej świeżo mielonym). Całość dobrze mieszamy.


Sałatka nie ma zbyt estetycznego wyglądu, jest jednak bardzo smaczna.
0

sobota, 3 stycznia 2015

Witamy, witamy! Ho-ho-ho, Merry Christmas! To takie zaległe życzenia świąteczne! Niestety nie udało nam się sprostać założonemu planowi i udało nam się opublikować 22 posty o tematyce świątecznej, z czego jesteśmy i tak bardzo zadowoleni! Jak minęły wam święta? Nam bardzo rodzinnie. Spędzaliśmy święta w dwóch domach rodzinnych i dlatego wszyscy są szczęśliwi, każdy z nas miał swoje ulubione przysmaki i tradycje w tym roku, nikt nie został poszkodowany :) Naliczyliśmy, że nasz synek spędzał swoje pierwsze święta przy aż sześciu choinkach! Kto z was może pochwalić się takim wynikiem? 







Jak spędzaliście Sylwestra? My na kanapie z pilotem :) Było bardzo miło! Jeszcze raz witamy w Nowym Roku, życzymy szczęścia i dziękujemy za wszystkie wizyty na naszym blogu, niedługo stuknie nam pół miliona! W grudniu odwiedziliście nas ponad 45 tysięcy razy! Bardzo dziękujemy :)
1
Instagram
Top Blogi

Author

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

analytics