piątek, 28 lutego 2014

W styczniu musiałam spędzić kilka dni w szpitalu. Czas się dłużył, trzeba było jakoś zabić nudę. Całkiem dużo radości przynosiło mi oczekiwanie na szpitalne posiłki. Zawsze pełna obaw nasłuchiwałam odgłosu szpitalnego wózka. Zwykle po zaspokojeniu mojej ciekawości  na twarzy pojawiało się zdziwienie. Szpitalny posiłek potrafi zaskoczyć. Ciekawy moich posiłków był również Ł. Robiłam mu zatem fotorelacje z posiłków. Tak dla żartu wrzucamy je dla tych, którzy nie mieli do czynienia ze szpitalnym cateringiem :) Pozdro

 Ziemniaki, marchewka, jajko na twardo i sos koperkowy (???)
 Zupa-baza (codziennie inna ale od tej się wszystko zaczyna, kolejne dni to kolejne dodatki i tak z zupy-baza powstaje zupa pomidorowa, koperkowa itp. zawsze jednak wyczuwalny jest smak zupy-baza)
 Bogata kolacja
 Śniadanie - "zupa mleczna" a bardziej rozwodniona kaszka i dżemik (porcja na jedną kanapkę)
 Całkiem smaczny ryż z jabłkami i cynamonem i pomidorowa o baaaaaardzo dziwnym i sztucznym kolorze
 Ciężko opisać czym jest ta "wędlina"
 Flaki (to był cały obiad!)
 Sałatka warzywna lub pasta rybna, wyglądały identycznie i ciężko mi dziś ocenić :P
 Bardzo kiepska jakościowo kiełbaso-parówka
 Ziemniaki i pulpet z mięsa mielonego i ryżu, dodatek to buraczki (proszę zwrócić uwagę na to jak rzadko pojawia się dodatek warzywny w posiłkach szpitalnych i w jakich ilościach) plus zupka-kleik...
 Całkiem dobra potrawka z kurczaka i całkowicie chemiczny rosół.
Rzadki widok - ser i "zjadliwa" wędlina. Oczywiście do wszystkich kanapek dodawana jest kosteczka margaryny.

Lutowego pobytu już nie udokumentowałam. Miałam zbyt zajęte ręce i głowę :):):) Na moim talerzu pojawiło się kilka innych odlotowych posiłków, może lepiej je pozostawić bez komentarza :P


Dziękujemy za uwagę i zawsze pamiętajcie o zapasach jedzenia, gdy idziecie do szpitala, bez nich ani rusz. :)
1

poniedziałek, 24 lutego 2014

W tym miesiącu doszedł nam nowy kompan do gotowania :) Przedstawiamy naszego syna - M. Raczej nie będzie zbyt aktywny na blogu a jego menu jest ograniczone obecnie wyłącznie do mleczka :) Kiedy zagadujemy go o wspólne gotowanie wyraża się jasno jednym gestem widocznym na poniższym zdjęciu :):):)


A to nasze pierwsze wspólne zdjęcie rodzinne :P


W kolejnym poście przedstawimy krótką relację pt. "Smaki Szpitala" :) Na koniec cytat (nowe hobby Ł. to cytowanie :D):

"Naucz się lu­bić bez­senne no­ce, jak dzieci lu­bią cier­pkie owoce" - Jan Izydor Sztaudynger


Pozdrawiamy!!!
6

piątek, 21 lutego 2014

Witamy! Już 27 lutego Tłusty Czwartek. Bardzo ważny powód do objadania. Przedstawiamy Wam nasze pomysły na kulinarne spędzenie tego pięknego dnia. Smacznego!


 Miłego gotowania :)







 Pączków i chrustu nie może zabraknąć w Tłusty Czwartek! Ale można pokusić się na inne wypieki, może delikatnie mniej kaloryczne?




Bezy 



Ptysie dla Dominiki :)

5

sobota, 15 lutego 2014

Pewnego razu, po lepieniu pierogów, gdy farszu zbrakło a ciasta było jeszcze sporo załączyliśmy nasz mózg aby na szybko wyczarować jakiś farsz. W lodówce była ugotowana marchewka. Kiedyś wrzuciliśmy przepis na zupę marchewkową doprawianą curry. Bardzo nam spodobało się to połączenie - pomyśleliśmy czemu nie spróbować i nie nafaszerować pierogów nadzieniem z marchewki doprawionej jak zupa - curry! Połączenie było trafione - do tego sos czosnkowy na jogurcie - po wierzchu obsypaliśmy je obficie natką pietruszki!




Przepis na ciasto na pierogi z wykorzystaniem mąki razowej znajdziecie w tym poście: klik
A tutaj przepis inny, też z niego korzystamy: klik

Farsz: 
kilka ugotowanych marchewek,
przyprawa curry,
sól i pieprz

Marchewki rozdrabiamy dokładnie widelcem albo w blenderze, doprawiamy je przyprawą curry, solą i pieprzem - do smaku. 
Nadziewamy farszem pierogi!



Gotujemy pierogi w osolonej wodzie, kilka minut od wypłynięcia wyciągamy z wody. Posypujemy posiekaną natką pietruszki. Podajemy z domowym sosem czosnkowym.

 
5

czwartek, 13 lutego 2014

Ile można jeść zwykłego schabowego... Nie można go sobie zawinąć jak de volaille??? A można! Sprawdziliśmy - jest bardzo dobry!


Składniki:
Plastry schabu,
kilka zielonych oliwek,
kawałek czerwonej papryki
serek topiony o smaku paprykowym i śmietankowym,

Na trzech talerzykach przygotowujemy panierkę. Na pierwszy wysypujemy mąkę. Na drugi wbijamy jajko i rozkłócamy je widelcem. Na trzeci wysypujemy bułkę tartą, dodajemy do niej odrobinę soli i pieprzu.

Plastry schabu rozbijamy dobrze tłuczkiem. Solimy i pieprzymy z obu stron, z jednej strony układamy nadzienie na przykład: kawałek serka topionego śmietankowego i oliwki albo kawałek serka o smaku paprykowym i kawałek papryki. Zwijamy roladki. Możemy sobie pomóc i spiąć je wykałaczkami.
Następnie panierujemy je w mące, rozbełtanym jajku i bułce tartej. Smażymy na rozgrzanej patelni w dość dużej ilości oleju co jakiś czas obracając.






Smacznego!!!
4

wtorek, 11 lutego 2014

Znowu mąka razowa :) Tak jest, kupiło się cały zapas to teraz trzeba próbować z czym dobrze smakuje a gdzie lepiej zostać przy tradycyjnej. Do naleśników pasuje jak najbardziej. Przepis to nasz sprawdzony przepis na naleśniki, zastąpiliśmy mąkę zwykłą mąką pszenną razową. Ze względu na to, że jest to grubsza mąka, używa się jej trochę więcej do ciasta.



Składniki:
1,5 szklanki mąki pszennej razowej typ 1850
1 szklanka mleka
2 jajka
łyżka oleju
2 łyżeczki cukru
szczypta soli
do szklanki wody
 
 Przygotowanie - z podanych składników poza wodą ubić jednolitą masę. Wodę dodajemy na końcu w zależności od konsystencji ciasta i od tego jak grube naleśniki chcielibyśmy usmażyć. Do dzisiejszych naleśniczków użyliśmy 1/4 szklanki wody. Można użyć również wodę gazowaną, naleśniki będą bardziej puszyste. Jeżeli chcemy użyć naleśniki do dania wytrawnego można zrezygnować z cukru, my i tak go dodajemy.
Patelnie polewany olejem (można z tego zrezygnować jeżeli mamy dobrą patelnię, ponieważ dodaliśmy olej do ciasta; dobrym sposobem na ograniczenie ilości używanego oleju jest smarowane patelni pędzelkiem - POLECAMY!!!). Masę wylewać chochlą, szklanką na rozgrzaną patelnie.Smażymy z dwóch stron, naleśniki z mąki razowej wychodzą ciemniejsze i mają inną konsystencję, czuć na języku coś jakby kaszkę manną. Smak takich naleśników jest bardziej wyrazisty, jeśli będzie przeszkadzał to przy robieniu naleśników na słodko warto dodać do ciasta łyżkę kakao.

My na tym zdjęciu przygotowaliśmy naleśniki z nadzieniem z twarożku z cukrem pudrem i sokiem z cytryny oraz z dodatkiem dżemu porzeczkowego
1

niedziela, 9 lutego 2014

Dzisiaj szczególny dzień - Międzynarodowy Dzień Pizzy :) Z tej okazji kilka inspiracji z naszej kuchni! Jak wiadomo, każdy lubi co innego na pizzy - my lubimy eksperymentować. Na naszych pizzach znajdzie się miejsce dla tradycyjnych polskich pieczarek, boczku, cebuli i kiełbasy a także dla włoskiej mozzarelli, oliwek, bazylii, pomidorów i szynki. A od święta również dla białej kiełbasy, jajka, szpinaku albo sera feta. 
Najważniejsze jest chyba udane ciasto. My lubimy to swoje domowe, które często powtarzamy. Ostatnio polubiliśmy też ciasto na mące razowej! Kilka zdjęć z inspiracjami! Przepis na pyszne domowe ciasto znajdziecie tu http://czterylewerecewkuchni.blogspot.com/2012/01/domowa-pizza.html


Pizza margerita z sosem pomidorowym, mozzarellą i bazylią







Pizza z kiełbasą i fetą


Pizza z tuńczykiem, czerwoną cebulą, czosnkiem i żółtym serem


Znowu pizza z tuńczykiem i oliwkami + ukryte papryczki chilli


Pizza z grubym brzegiem - z ukrytym w nim żółtym serem. Dodatkowo biała kiełbasa!


Pizza prawie wielkanocna - jajko, biała kiełbasa i suszone pomidory! Niebo w gębie!


Każda pizza smakuje pysznie obsypana rukola!

Już wiecie co zrobić dziś na obiad?
Smacznego!!!!
1

piątek, 7 lutego 2014

Od czasu do czasu kupujemy twaróg wędzony, można go znaleźć np. w Lidlu. Czasem wcinamy go po prostu na kanapkach, zdarzyło nam się do użyć na pizzy. Dziś w wersji sałatkowej. Bardzo smakował w połączeniu z ogórkiem kiszonym i kabanosami! Wszystko z sosem vinegret. 



Składniki:
główka sałaty masłowej,
2-3 kabanosy,
pół opakowania twarogu wędzonego,
pomidor,
2 ogórki kiszone (najlepiej małosolne, jeżeli się uda trafić w sezonie),
10-15 oliwek zielonych,
kilka plastrów żółtego sera (niekoniecznie),

Dressing:
oliwa,
ocet,
sól, pieprz
czosnek i musztarda (opcjonalnie),

Sałatę myjemy, suszymy i rwiemy na mniejsze kawałki. Kroimy w kostkę pomidora i ogórki, oliwki w plastry, kabanosa w wygodne kawałki. Ser żółty w paseczki lub kwadraciki. Mieszamy wszystko. Przygotowujemy dressing: 3 łyżki oliwy, łyżkę octu wlewamy do małego słoiczka (np. po koncentracie pomidorowym). Do smaku dodajemy sól i pieprz. Zakręcamy słoik i energicznie wstrząsamy. Tak naprawdę sos vinegret jest już gotowy, ale jeżeli lubicie coś bardziej wyrazistego to polecamy dodać ząbek czosnku (przeciśnięty przez praskę) i łyżeczkę musztardy, można również dodać odrobinę miodu. Dodajemy te składniki do sosu podstawowego, zakręcamy słoik i energicznie wstrząsamy. Polewamy sałatkę.

Do naszej sałatki nie dodaliśmy jeszcze twarogu - robimy to na końcu, żeby się zbyt nie rozdrobnił. Staramy się dodawać duże kawałki twarogu, dzielimy go widelcem albo palcami i posypujemy sałatkę, delikatnie mieszamy, nakładamy i jemy!!!
1

środa, 5 lutego 2014

Kontynuujemy temat wypieków. Dziś nie na zakwasie a na drożdżach. Macie czasem tak, że zjedlibyście ulubionego fast fooda ale wyrzuty sumienia podpowiadają wam, że lepiej nie? My rzadko :) Jakoś udaje nam się zagłuszyć wyrzuty sumienia. Ale ostatnie kilka miesięcy bardzo zmieniło nasze poglądy i raczej unikamy śmieciowego jedzenia albo niesprawdzonych lokali. Ochota na śmieciowe żarcie nachodzi nas co jakiś czas. Z pizzą nie ma problemu, wolimy nawet tą domową. Na domowy zamiennik cheeseburgera nie ma co liczyć, ale jeśli chodzi o kanapki z KFC to można coś pokombinować. Przygotowanie stripsów jak z KFC już mamy opanowane - opisaliśmy to w przepisie tutaj KLIK
Kanapki w fast foodach są smaczne ale niestety bezwartościowe. Trzeba zatem coś z tym zrobić i tu nasza propozycja - razowe bułeczki, o kształcie longera. Do tego mięsko jak z longera i trochę warzyw jak z zingera i grandera. Taki miks. 



Składniki na 10 podłużnych bułeczek:
2,5 szklanki mąki pszennej zwykłej (tortowej/wrocławskiej),
1,5 szklanki mąki pszennej razowej typ 1850,
3 szklanki ciepłej wody,
6 łyżek otrąb,
25g świeżych drożdży / 3 łyżeczki instant,
1,5 łyżeczki soli.

Drożdże rozpuszczamy w szklance wody. Łączymy mąki z otrębami i solą, dodajemy rozpuszczone drożdże i resztę wody. Zagniatamy ciasto przez kilka minut. Odstawiamy w przykrytej szczelnie folią misce do wyrośnięcia na 1,5h. Po tym czasie dzielimy ciasto na 10 kulek i nadajemy im podłużny kształt longera, wykładamy na blaszkę i zostawiamy na 30 minut do wyrośnięcia (przykrywamy). 




Piekarnik nagrzewamy do 180st. Wyrośnięte bułeczki smarujemy mlekiem i posypujemy otrębami. Pieczemy 20-30 minut.



Zostawiamy bułeczki do wystygnięcia. W tym czasie przygotowujemy stripsy, myjemy i kroimy warzywa do naszych kanapek. Po ostygnięciu bułki kroimy na pół, nakładamy ulubione dodatki, sosy i wcinamy!!!


2

poniedziałek, 3 lutego 2014

Dość długo już pieczemy chleb na zakwasie. Przepis na domowy zakwas i chleb podaliśmy dość dawno. Możecie go znaleźć w tym linku klik

Zalet takiego chleba nie opisujemy bo chyba każdy je zna. 

Jak opisaliśmy w  podanym linku, nie zużywamy nigdy całego zakwasu, dokarmiamy go regularnie, dzięki czemu zyskuje na mocy. Codziennie o tej samej porze mieszamy zakwas i dodajemy około pół szklanki mąki żytniej razowej i letnią wodę aby uzyskać ciasto o konsystencji gęstej śmietany. 
Zakwas przechowujemy w ciepłym miejscu, przykryty ściereczką. Taki zakwas ma dość intensywny, octowy smak. Na szczęście nie roznosi się po kuchni :)

Kiedy zakwas jest dość mocny, można przejść na inne przepisy na chleb. Do pierwszych wypieków wymagane jest użycie dużej ilości niedojrzałego zakwasu. Po kilku tygodniach, jest już na tyle silny, że można dodać go dużo mniej - poczujecie kiedy stanie się już mocny - chleb będzie zwyczajnie po upieczeniu za kwaśny. Dzisiejszy przepis to proporcje na długo hodowany zakwas.





Składniki na jedną keksówkę,

Zaczyn:
5 łyżek zakwasu żytniego,
1/2 szklanki mąki żytniej razowej (typ 2000),
1/2 szklanki wody

Ciasto:
2,5 szklanki mąki - mieszamy np. razową 2000 z żytnią 750 oraz z pszenną, orkiszową wedle uznania np. szklanka razowej 2000, szklanka orkiszowej, szklanka żytniej 750,
2/3 szklanki wody,
plaska łyżeczka soli,
po kilka łyżek słonecznika, dyni, siemienia lnianego,


Zaczyn przygotowujemy w większej misce wieczorem. Mieszamy mąkę, wodę i zakwas, przykrywamy ściereczką. Rano dodajemy do zaczynu pozostałe składniki ciasta. Mieszamy tyle by się połączyły składniki, ciasto będzie kleiste, najlepiej robić to drewnianą łyżką. Zostawiamy ciasto na około godzinę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce, przykrywamy miskę ściereczką. 

Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia - takim lepszym, nieprzywierającym, woskowanym. Zwracamy uwagę aby był dostosowany do wysokich temperatur. Inaczej nam się przyklei do chleba.

Po tym czasie przekładamy ciasto na stolnicę wysypaną mąką (zwykłą pszenną). Ciasto lekko wyrabiamy podsypując mąką w ten sposób, że "składamy" je cztery razy, powinno być dość luźne. Przekładamy je do keksówki i przykrywamy ścierką. Zostawiamy je na 2-3 godziny do wyrośnięcia. 

Po wyrośnięciu nagrzewamy piekarnik na minimum 230 stopni. Po nagrzaniu wkładamy keksówkę na najniższym poziomie na 15 minut. Po 15 minutach zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i dopiekamy chleb przez około 45 minut. 

Po upieczeniu wyciągamy chleb z keksówki na kratkę do ostudzenia. Najlepiej też od razu zdjąć papier aby dobrze odchodziło ciepło. Chleb po upieczeniu powinien mieć chrupiącą skórkę. Spód po postukaniu palcem albo łyżką powinien dawać taki głuchy, pusty dźwięk. Wtedy mamy pewność, że jest dopieczony.

Chleb kroimy i jemy dopiero na drugi dzień. Jeszcze ciepły chleb razowy będzie się kleił do noża, miąższ będzie się zbijał. Dopiero po solidnym ostudzeniu będzie zwarty. Ponadto, taki świeży chleb jest dość ciężkostrawny. 

Proporcje mąki najlepiej dobrać indywidualnie do oczekiwań. Z naszego doświadczenia wiemy, że jeżeli dodajemy więcej mąki żytniej chleb jest bardziej zbity, mokry i wyrasta niższy. Jeżeli korzystamy z większej ilości mąki pszennej o niskim typie (do 750) to wyrasta wyższy, jest bardziej puszysty i suchy. My mimo, iż ten żytni wychodzi trochę mniej okazały i jest twardszy wolimy zrobić właśnie taki z przewagą mąki żytniej. 

Polecamy piec od razu większą porcję, ponieważ taki chleb może być po upieczeniu długo przechowywany w chlebaku. My pieczemy od razu porcję na 4 keksówki z przewagą mąki żytniej 2000. Ze względu na to, że wychodzi trochę niski to robimy tą porcję w 3 keksówkach. Jest to dodatkowo praktyczne, ponieważ 3 keksówki z łatwością mieszczą się w piekarniku. Tutaj jednak zwiększyliśmy czas drugiej fazy pieczenia - w 200 stopniach pieczemy około godzinę. 

Po upieczeniu chleb sobie spokojnie stygnie, jemy go dopiero na drugi dzień. Zapas przeważnie mrozimy - kroimy bochenki na pół i wkładamy do zamrażarki. Choć osoby, które wypiekają własny chleb mówią, że można go spokojnie pozostawić w chlebaku przez tydzień i dalej będzie świeży. Dla nas jednak taka porcja jest za duża na tydzień. Rozmrożony chleb nie traci swojego smaku i mamy pewność, że nic tam nie rośnie :P

Jeszcze kilka słów o mące. Kiedy zaczynaliśmy naszą przygodę z chlebem nie mieliśmy pojęcia skąd wziąć mąkę. W okolicznych sklepach znajdowaliśmy jedynie mąkę żytnią o typie maksymalnie 750 albo mieszanki do maszynek do pieczenia chleba. W realu można znaleźć też mieszankę 3 mąk - razowej, orkiszowej i pszennej. A my chcieliśmy zrobić chleb z mąki chlebowej, razowej - taki prawdziwy. Po kilku próbach i błędach (np. myleniu mąki razowej z gotową mieszanką :P) znaleźliśmy te prawdziwe mąki i możemy polecić chętnym do pieczenia wycieczkę do tesco. Tam na pewno znajdziemy czystą mąkę razową (chociaż często pustą półkę) oraz mąkę orkiszową pełnoziarnistą. W tesco zaopatrywaliśmy się na początku naszej chlebowej przygody, kiedy nie wiedzieliśmy czy będziemy ją kontynuować. Obecnie zaopatrujemy się bezpośrednio w młynie, zamawiając regularnie potrzebne nam typy mąki. Robiąc takie zamówienie warto wiedzieć, że zwykle należy wykorzystać mąkę w zależności od typu i rodzaju zboża w czasie dwóch do czterech miesięcy dlatego na domowe potrzeby nie koniecznie opłaca się zakupić worek 30 kg a na przykład dwa po 5kg. 


Pozdrowienia i smacznego!!!
0

sobota, 1 lutego 2014

Witamy w lutym! U nas choinka już schowana, jej miejsce zajął pewien pojazd... Kubeczki świąteczne pochowane, wyjęte walentynkowe! :) W tym roku jakoś szczególnie nie będziemy ich świętować ale może Ł. przygotuje jakiś przysmak dla mnie? :) Z krewetek niestety zrezygnujemy ale może uda się załatwić takie bliny na kefirze? To jeden z naszych przysmaków studenckich :) Szybkie i łatwe w przygotowaniu, maleńka rekompensata racuchów, bo nie trzeba tu czekać na pracujące drożdże. 



Składniki:
2 szklanki mąki,
1 szklanka kefiru,
1/2 łyżki cukru,
jajko,
sól,
olej do smażenia.

Żółtko oddzielamy od białka. Ucieramy je z cukrem i solą, dodajemy kefir i ciągle mieszając wsypujemy mąkę.  Białko ubijamy na sztywno i dodajemy do ciasta. Jest baaaaardzo ciągnące i ciężko z nim połączyć ubite białka. Kiedy nam się uda to smażymy małe placki na rozgrzanej patelni z olejem z obu stron. Polecam nakładać je dwoma łyżkami bo ciasto bardzo się ciągnie. Przy każdym nakładaniu najlepiej zamoczyć łyżki w letniej wodzie.




Możemy podawać je na różne sposoby. To na pewno duża zaleta dla studenta, nadają się na deser i na obiad :) 
Najlepsze są chyba polane topionym masłem i posypane cukrem. Dobrze smakują też z dżemem albo na wytrawnie z twarożkiem!



Smacznego!!!
2
Instagram
Top Blogi

Author

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

analytics