wtorek, 29 października 2013

Siema! Dzisiaj przepis dla fanów muffinek, babeczek i innych słodkości. Odkąd zakupiliśmy różne rodzaje mąk razowych do robienia chleba postanowiliśmy przemycać je także do innych przepisów. Dzisiaj "dostało" się muffinkom. Zabraliśmy z przepisu trochę zwykłej mąki i zastąpiliśmy ją mąką razową. Efekt końcowy zaskoczył pozytywnie. Muffinki bardzo smaczne i zdrowsze od zwykłych :)


Składniki:
2 banany
100g mąki pszennej razowej i 50g zwykłej
2 łyżki miodu
50g masła
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka sody
aromat waniliowy
sól

Masło roztapiamy w garnuszku. Zdejmujemy z ognia i rozpuszczamy w nim miód. Dodajemy pół łyżeczki ekstraktu waniliowego. Banany gnieciemy widelcem i dodajemy je do masła gdy trochę ostygnie. W innej misce mieszamy obie mąki z proszkiem, sodą i szczyptą soli. Następnie dodajemy mokre składniki do suchych i mieszamy nie za długo. Ciasto wychodzi takie lekkie i grudkowate. 


Ciasto nakładamy do foremek muffinkowych "na oko". Nam wyszło 10. Pieczemy w piekarniku 20-25 minut w temperaturze 180 stopni. Niestety chłodne babeczki są smaczniejsze od ciepłych, wiec należy postawić gorące babeczki na kratce i poczekać trochę. Smacznego!




3

niedziela, 27 października 2013

Tej wspaniałej niedzieli można pospać godzinkę dłużej - znakomicie! Tylko, że obiad sam się nie zrobi :) Mamy zatem propozycję na coś smakowitego, ale może już na przyszłą niedzielę! Tradycyjne żeberka!



Nie podamy tu zbyt dokładnej ilości składników, wszystko zależy od waszego podniebienia. Podamy jedynie naszą propozycję przygotowania, a właściwie maminą. 

Lista składników:
żeberka (po 2 na osobę a dla głodomorków nawet 3),
sól,
pieprz,
majeranek,
cebula,
margaryna,
woda,
mąka.

Żeberka kroimy na wygodne kawałki, przekładamy do miski. Obtaczamy je obficie przyprawami: solą, pieprzem, majerankiem i obsypujemy cebulą pokrojoną w piórka. Zostawiamy na noc, przykryte folią spożywczą.

Jakieś dwie godzinki przed planowanym obiadem na patelni rozpuszczamy margarynę. Obsmażamy na rozgrzanej margarynie żeberka z obu stron na złoty kolor (można je wcześniej obtoczyć w mące). 




Zarumienione żeberka przekładamy do garnka z grubym dnem, wlewamy z patelni tłuszcz do żeberek, coby został smaczek! Możemy do garnka dodać również pokrojoną w piórka cebulę, w której mięso się macerowało. Podlewamy żeberka wodą i dusimy do miękkości przez dobre 1,5 godziny w miarę potrzeby dłużej, cały czas podlewając wodą. Z pozostałego po wyjęciu żeberek wywaru z duszenia przygotowujemy sos do ziemniaków, przez dodanie odrobiny mąki, doprawiamy do smaku! Podajemy z ziemniakami i buraczkami! Mniam!



Smacznego!!! N. i Ł.
2

sobota, 26 października 2013

Pizza hawajska to jedna z naszych ulubionych! Najlepiej z sosem czosnkowym! Niebo w gębie! Jakoś tak się składa, że rzadko przygotowujemy ją w domu, częściej gościła u nas na stole zamawiana a w domu robiliśmy pizzę z masą dodatków - pieczarki, szynka, oliwki itp. Zwyczajnie nie myślimy o kupnie ananasa. Tym razem okoliczności były sprzyjające i po przygotowaniu pizzy "polskiej" zostało trochę ciasta na okrągłą, cienką pizzę a w szafie czekała puszka ananasa! Jak tu nie ulec pokusie? 



Ciasto robimy według jednego, stałego i sprawdzonego przepisu, który wielokrotnie podawaliśmy na blogu, możecie go zlokalizować tutaj! Ponadto warto uszykować: ananasa w wygodnych dla siebie kawałkach, kilka plasterków szynki, kilka plastrów sera żółtego a najlepiej mozzarelli (lubimy używać ser w plastrach, dobrze się rozpuszcza i podpieka), przecier pomidorowy (u nas niestety skończył się :() oraz zioła prowansalskie, sól i pieprz! 


 Wszystkie składniki układamy na posmarowanym oliwą, cienko rozwałkowanym cieście, posypujemy ziołami i odrobiną soli i pieprzu. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku (180st.) około 10-15 minut. 


Jeszcze raz dziękujemy za liczne wizyty i mamy nadzieję, że jak tu trafiacie to nie klikacie od razu X tylko dodajecie nas do zakładek!!! :)
5

piątek, 25 października 2013

Zupka w sam raz na nadchodzące chłody, pełna przypraw i rozgrzewająca, słodko-pikantna. Z wyglądu przypomina trochę kisiel pomarańczowy ale jest wytrawna, zapewniamy :) 

Pamiętajcie, że to zdrowa zupa, ponieważ marchew to bogate źródło prowitaminy A, ważnej dla zdrowych oczu i ładnej skóry.



Składniki:
1 l rosołu (przepis tutaj!!!)
0,5kg marchewki,
2 średnie cebule,
oliwa,
2 łyżeczki curry,
1 łyżeczka imbiru,
1 łyżeczka słodkiej papryki,
szczypta chilli,
sól i pieprz.

Marchewkę obieramy i kroimy w plasterki lub w kostkę. Cebulę drobno siekamy i podsmażamy w garnku, w którym będziemy potem gotować zupę, na oliwie. Dodajemy przyprawy - curry, imbir i paprykę słodką i chilli, mieszamy i chwilę przesmażamy - dzięki temu przyprawy oddadzą jeszcze lepiej swój aromat. Uważamy, żeby nie przypalić. Wrzucamy marchewkę i zalewamy gorącym rosołem. Gotujemy, aż marchew zmięknie (około 20-30minut). Odcedzamy marchew od wywaru i miksujemy ją blenderem a następnie dodajemy pure marchewkowe do rosołu. Lepiej marchewkę odcedzić, ponieważ w dużej ilości płynu trudno zmiksować marchewkę na pure. Doprawiamy zupę solą i pieprzem i zjadamy! Jeżeli konsystencja będzie dla was zbyt gęsta można dodać więcej rosołu, pamiętajcie jednak o dodaniu większej ilości przypraw. 

Pozdrooo
6

czwartek, 24 października 2013

Jeśli coś ma w składzie lub w nazwie Snickersa to obowiązkowo musimy to wypróbować. Ten przepis podsunął nam Doradca Smaku na facebook'u, szybko trafił do zakładki z przepisami do przygotowania. Nie czekał długo w poczekalni :) Zrobiliśmy go najpierw z jednej porcji, według oryginalnego przepisu, widząc ilość ciasta w misce szybko dorobiliśmy drugą porcję i wyszło z tego 10 dorodnych muffinek!




Składniki:

240g mąki pszennej,
100g cukru,
2 łyżeczki proszku do pieczenia,
2 szczypty soli,
2 jajka,
150ml mleka,
50ml oleju,
2 łyżeczki aromatu waniliowemu,
1 duży baton snickers (2-pak),
orzeszki ziemne niesolone,
puszka kajmaku (zużyliśmy około 400 gram).

Snickersa drobno kroimy albo mielimy w malakserze. Oddzielnie łączymy mokre i suche składniki a potem dodajemy mokre składniki do suchych. Mieszamy je na jednolitą masę. Dodajemy do ciasta rozdrobnionego snickersa. 



Mieszamy i przekładamy do foremek do wysokości 3/4. My używamy silikonowych więc nie musimy ich natłuszczać, do pieczenia nie używamy też papilotków. Jeżeli używacie innych foremek, może być potrzebne ich wcześniejsze natłuszczenie albo użycie papilotów do wyjęcia upieczonych babeczek. 



Pieczemy je do suchego patyczka (nie dajcie się zmylić drobinkami karmelu przy testowaniu) w piekarniku rozgrzanym do 180st. (góra-dół, my na środkowym poziomie) - około 25minut.



Po wyjęciu i przestudzeniu wyciskamy przez szpryckę kajmak, tworzymy kajmakową czapeczkę naszym babeczkom. Wierzch posypujemy orzeszkami ziemnymi (połówkami).



Smacznego :) N. i Ł.
1

środa, 23 października 2013

Lecimy z koksem tzn. z curry! Brokuł zapiekany z beszamelem curry jest znakomitym dodatkiem do obiadu. Taki beszamel jest bardziej wyrazisty, curry łagodniejsze, przyjemniejsze dla podniebienia. 

Przygotowujemy go jak kalafiora w tym przepisie - KLIK.

Różyczki brokuła przekładamy do naczynia żaroodpornego i polewamy beszamelem. Zapiekamy ok 15-20 minut w temp 180st.
 

1

wtorek, 22 października 2013

W tym roku K. zwiedził kawałek Europy i ze swoich podróży przywiózł nam wiele pamiątek i smakołyków. Z wyprawy do Rumunii przywiózł m.in. wór przypraw. Myli się jednak ten kto myśli, że przywiózł nam jakieś typowe dla tamtejszej kuchni, niespotykane w Polsce przyprawy. Przywiózł nam chyba kilogram swojej ulubionej curry oraz paprykę słodką, ostrą, chilli w ilościach hurtowych... Starczy na 10 lat. Szkoda niestety, że przyjechał już po sezonie ogórkowym, do ogórków z curry albo chilli byłoby jak znalazł. 
Znając podniebienie K. już przed jego powrotem myśleliśmy o przygotowaniu tego przepisu, wziął nas jednak z zaskoczenia i nie było możliwości uszykować dania powitalnego dlatego zrobiliśmy go już później. Curry jest bardzo wyeksponowane - zużyliśmy jednak tylko dwie łyżki... wór dalej przeraża wielkością:)



Składniki (na 5 osób):

NA KLOPSIKI:
300 g mięsa mielonego z łopatki,
jedna cebula,
10 pieczarek,
pół bułki namoczonej w mleku,
dwa ząbki czosnku,
małe jajko,
łyżka posiekanej natki pietruszki,
łyżeczka majeranku,
łyżeczka bułki tartej,
sól i pieprz,
mąka do obtaczania

POZOSTAŁE SKŁADNIKI:
4 małe cebule,
2 łyżki curry,
2,5 szklanki wrzątku,
puszka groszku,
kubek jogurtu naturalnego (370gram),
125ml śmietanki słodkiej 18% (opcjonalnie)
sól i pieprz
posiekana natka pietruszki do posypania

Rozpoczynamy od przygotowania klopsików. Nam z podanych składników wyszło 25 klopsików wielkości orzecha włoskiego. Cebulę siekamy i szklimy na oleju, pieczarki drobno szatkujemy i przesmażamy (można dodać na patelnie do podsmażonej cebulki). Odciskamy mleko z namoczonej bułki dodajemy ją do mielonego, dodajemy również przeciśnięty przez praskę czosnek, wbijamy jajko i dodajemy zioła i przyprawy oraz bułkę tartą. Mieszamy dobrze składniki, formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego, obtaczamy je w mące i smażymy na patelni na rozgrzanym oleju.



W głębokiej patelni lub woku podsmażamy drobno pokrojone cebulki, dodajemy dwie łyżki curry. Dodajemy 2 i pół szklanki wrzątku, w zależności od tego czy nasza mieszanka curry ma w składzie sól czy nie ma doprawiamy lekko - nasze curry jest bez soli więc dodaliśmy sporo soli, często jednak w sklepach curry ma w składzie sól. Do tak uszykowanego wywaru wrzucamy usmażone klopsiki. 

Dusimy kilka minut i dodajemy osączony z zalewy groszek a następnie jogurt naturalny. Ciągle mieszamy by nie dopuścić do wrzenia. 



Dodajemy śmietankę jeżeli danie ma zbyt intensywny smak curry albo było czuć gorycz przez curry. Przed podaniem posypujemy natką pietruszki. Podajemy z ryżem :)


 Polecamy miłośnikom curry! Pozdrooo!



0

wtorek, 15 października 2013

Flądra "aux fines herbes" brzmi wytwornie. Za tą obcobrzmiącą nazwą kryje się jednak kolejny prosty przepis na szybki obiad. Rybę pieczemy w piekarniku, więc obiad robi się sam! Przepis pochodzi z naszej grubej, zapełnionej przepisami "Ilustrowanej kuchni polskiej". Flądrę można zastąpić solą, płastugą lub turbotem. 


Składniki:
6 tuszek flądry,
oliwa,
1-2 żółtka,
natka pietruszki (około 2-3 łyżki posiekanej),
sól, pieprz,
sok z cytryny,
pół litra mleka.


Przygotowanie:
Oczyszczoną i wypatroszoną rybę umyć, zalać mlekiem z dodatkiem pieprzu i pozostawić w lodówce na 2-3 godziny. Blachę na której piekliśmy ryby wyłożyliśmy papierem woskowanym. Po 2-3h wyjąć ryby z mleka, osuszyć, posolić, skropić sokiem z cytryny, posmarować pędzelkiem oliwą i piec w gorącym piekarniku około 15minut. 




Po tym czasie posmarować żółtkami wymieszanymi z posiekaną natką pietruszki i zapiekać około 5-10 minut. Piekliśmy rybę w 180st.




Smacznego! My rybki zjedliśmy z surówką z białej kapusty!


1

niedziela, 13 października 2013

Jeżeli korzystacie z dobrodziejstwa zwanego sokowirówką to nie zwlekajcie i zróbcie pyszny domowy sok jabłkowo-marchewkowy dla całej rodziny, korzystając z sezonu na jabłka! 



Nasze proporcje:
- ok. 1 kg jabłek
- 3-4 marchewki

Jabłka myjemy i kroimy na wygodne kawałki. Marchewkę myjemy, obieramy i myjemy ponownie. Wszystko przetwarzamy w sokowirówce na pyszny sok. Nie dodajemy cukru! Z tych składników wychodzi około litr soku. Proporcje można oczywiście zmieniać wedle uznania i upodobań kubków smakowych! Pijemy najlepiej zaraz po przygotowaniu, jeżeli nie może być również krótko przechowywany w lodówce. Przy dłuższym staniu sok się rozwarstwia, wystarczy go przemieszać. 

Jabłkowo-marchewkowe latte macchiato :)


Jeżeli obawiacie się o szok owocowy, można go rozcieńczyć wodą. My pijemy go bez wody.



2

piątek, 11 października 2013

Powoli kończy się sezon na pomidory... Powoli kończy się sezon na wszystkie polskie owoce i warzywa :( My w tym roku trochę sobie pojedliśmy wszystkie polskie przysmaki! Na szczęście powoli dojrzewają jabłka! 
Dzisiejszy przepis jak wiele pochodzi z gazetki Moje Smaki Życia. Kolejny raz zachęciły nas piękne zdjęcia i łatwość wykonania przepisu, dlatego dzielimy się nim tutaj (w wersji naszej, ale bardzo podobnej do przepisu z gazety)



Składniki:
- 5-6 średnich pomidorów (ilość dobrać najlepiej do naczynia do zapiekania),
- pół małej cebulki,
- opakowanie sera feta/sałatkowo-kanapkowego
- łyżka bułki tartej
- oliwa
- 2-3 łyżki grubo posiekanej świeżej natki z pietruszki,
- sól i pieprz

Pomidory myjemy, kroimy na dwie połowy. Patrzymy przy tym by przeciąć je, tak aby potem połówki nie przewracały się, staramy się by miały płaski spód. Układamy je w naczyniu żaroodpornym, posmarowanym masłem lub oliwą, skórką do dołu. Cebulę kroimy w delikatne piórka, fetę w plasterki (tłusta będzie się ładnie kroiła, ta light zawsze trochę się kruszy). Pomidory delikatnie solimy i pieprzymy, układamy na nich piórka cebuli, po kawałku sera, skrapiamy je odrobiną oliwy i oprószamy bułką tarta. Z wierzchu posypujemy natką pietruszki (po zrobieniu tego w ten sposób radzimy jednak by natki nie zapiekać tylko dodać ją po upieczeniu, było to co prawda smaczne ale świeża lepiej odda swój smak). 





Pieczemy w temp. 180st. przez około 30minut.


0

środa, 9 października 2013

Smakowita kolacja lub śniadanie w 5 minut! Dzisiaj z dodatkiem oscypka prosto z gór ale są również pyszne z pokrojoną szynką w towarzystwie pomidora skropionego oliwą! 



Składniki (na 1 omlet):
- 2 jajka,
- 2 łyżki twarogu śmietankowego, aksamitnego, mielonego,
- świeży szczypiorek,
- sól, pieprz, zioła prowansalskie,
- odrobina mleka,
- kilka cienkich plasterków oscypka,

Przygotowanie:
Miarką jest dla nas szklanka do herbaty. Wbijamy do niej dwa jajka, dodajemy dwie łyżki twarogu (chodzi o taki w kostkach, pakowanych jak masło w papierku i dodatkowo zgrzany folią), do tego posiekany szczypiorek - wedle uznania, sól i pieprz (możemy dodać te przyprawy również po wylaniu omletu na patelnie albo doprawić już na talerzu) i mieszamy małą rózgą na jednolitą masę. Polecam użyć jednak drewnianej kopystki - takiej z gwiazdką na końcu, czyli mątewki. Dolewamy do pełnej szklanki mleko, delikatnie mieszamy łyżką. 

Na patelni rozgrzewamy oliwę lub masło. Wylewamy masę jajeczno-serową, jak ciasto na naleśniki. Cały czas delikatnie podważamy boki omleta, rozprowadzając surowe ciasto. Pomagamy mu się ściąć. Nie będziemy obracać naszego omleta bo jest za delikatny. Kiedy jajka zetną się na tyle, że nie da się już zlewać na boki ciasta, ale są jeszcze z góry surowe, odsypujemy górę suszonymi ziołami prowansalskimi (opcjonalnie). Przesuwamy delikatnie omlet, w wolne miejsce wlewamy około kieliszek wody, poruszając patelnią szybko rozprowadzamy wodę wokół omleta i przykrywamy pokrywką na czas potrzebny na odparowanie wody. Dzięki parze wodnej wierzch omleta ładnie się zetnie, spód nabierze delikatności bo jajka będą usmażone i lekko ugotowane. Następnie układamy na połowie omleta plasterki oscypka. Delikatnie przykrywamy je drugą połową omleta i wykładamy na talerz! Posypujemy szczypiorkiem. 


Smacznego!!!
3

wtorek, 8 października 2013

Witamy po krótkiej przerwie :)
Ostatnio w kuchni częściej przesiaduję w sensie dosłownym :) na krześle... jak uda mi się do niej doczłapać. Na szczęście Ł. i jego kulinarne eksperymenty będą kontynuowane a ja pozostanę raczej kibicem i zjadaczem w najbliższym czasie, no może również sekretarzem na blogu :) Można się zatem spodziewać więcej pysznych muffinek i ciasteczek od naszego cukiernika! :)

W wakacje zaczęliśmy piec domowe chleby na zakwasie żytnim! O dziwo wychodzą bardzo smaczne i posmakowały całej rodzinie, dlatego nie przestajemy piec. Do tej pory udanie eksperymentowaliśmy jedynie z bułeczkami i chlebem na drożdżach, co już opisywaliśmy na blogu. Pierwsza próba upieczenia chleba na domowym zakwasie była wizualnie nieciekawa ale w smaku baaardzo smaczna. Potem nastała faza poszukiwań najlepszych proporcji i już mogę polecić sprawdzony przepis - ale na to przyjdzie jeszcze czas, dziś przepis na zakwas i sposób na upieczenie pierwszego chleba na przygotowanym zakwasie. Podaje je razem, ponieważ kiedy szukałam sposobów i przepisów na samodzielne pieczenie chleba korzystałam z różnych źródeł, zwykle przepis na zakwas podawany był oddzielnie, nie było rad co do pierwszego chleba a z młodego zakwasu trochę inaczej chleby wychodzą. Dzisiaj z tej ilości zakwasu z którego przygotowałam pierwszy bochenek robię cztery. Największą pomocą przy produkcji zakwasu była ta strona. Postaram się opisać etapami jak ja robiłam zakwas i co robię z nim dzisiaj, ale jeżeli nie będzie to dość czytelne do odsyłam do źródła :) Jeżeli chodzi o pieczenie pierwszego chleba na zakwasie to strony, z której czerpałam wiadomości nie podam bo cały proces opisany był bardzo skomplikowanie a poza tym było tak dużo niepotrzebnej zabawy. Chleb z tego przepisu, choć smaczny ze względu na dobry zakwas, zaparzył się a nie upiekł i nie polecę go. Do wypieku kolejnego chleba "dohodowałam" zakwas i skorzystałam z porad z programu Rewolucje na talerzu. Przepis i filmik możecie zobaczyć pod tym adresem.



Zakwas żytni na chleb

Składniki na zakwas:
- cierpliwość - przygotowanie pierwszego zakwasu zajmie nam przynajmniej 5 dni
- 5x100 g mąki żytniej razowej (np. typ 1800 lub 2000)
- 5x100 g letniej przegotowanej wody
- duży słoik (polecam 1,5 litrowy, na początku zakwas nie był zbyt aktywny ale z czasem zaczął mocno pracować i wychodzić z pojemnika o pojemności 1l)
- czysta ściereczka
- drewniana łyżka

Przygotowanie zakwasu zaczynamy najlepiej rano w zależności od waszego trybu dnia. Zakwas dokarmiamy rano a po 12 godzinach mieszamy. Do dużego, czystego, suchego słoika wsypujemy 100 g mąki, dolewamy 100 g wody (przegotowanej i letniej, zgodnie z poradami z internetu, które zapamiętałam, temp. nie powinna przekraczać 37 st.C, ponieważ wyższa może zabić nasz zakwas - robię to na wyczucie), wszystko mieszamy drewnianą łyżką, przykrywamy słoik ściereczką i odkładamy w ciepłe, spokojne miejsce. U nas stoi na blacie w kuchni, niedaleko czajnika elektrycznego. Po 12 godzinach od dokarmienia mieszamy drewnianą łyżką zakwas (czasami robi się gruba skorupka na wierzchu zakwasu, więc lepiej go wymieszać). Kolejnego dnia powtarzamy te czynności i tak przez 5-7 dni.

Do przygotowania pierwszego zakwasu zabrałam się bardzo sumiennie, z wagą i budzikiem. Przyjęłam, że jeżeli start będzie odpowiedni to w dalszych etapach wszystko pójdzie gładko. Dziś nie jestem już tak dokładna, dokarmiam zakwas na oko, nie pilnuję zbyt restrykcyjnie godziny ale codziennie zakwas jest dokarmiany.

Pierwszy zakwas dokarmiałam kilka dni dłużej. Nie zużyłam też całego zakwasu, pozostawiłam około 100 g i dalej dokarmiałam, dzięki temu zakwas jest mocniejszy i coraz lepiej pracuje, nie musimy używać go tak dużo. Po przygotowaniu pierwszego zakwasu dokarmiam go codziennie, dodaję około 100-150 g mąki i mniej wody, zwykle około 1/3-1/2 szklanki w zależności od konsystencji. Zależy mi na uzyskaniu konsystencji gęstej śmietany, ciasta na gofry. 

Pierwszy chleb żytni na młodym zakwasie

Składniki na dwa bochenki pieczone w keksówkach o wymiarach 31x12cm:

Przygotowanie wymaga czasu. W pierwszej kolejności przygotowujemy zaczyn, najlepiej wieczorem, ponieważ zaczyn musi się zakwasić przez noc. Rano dodajemy pozostałe składniki i zostawiamy do wyrośnięcia na 2 h po czym pieczemy łącznie 1h i 10 minut.

Na zaczyn
- 0,5 kg młodego zakwasu,
- 0,5 kg mąki żytniej razowej,
- 0,5 l przegotowanej letniej wody.

Rano do zaczynu dodajemy:
- 0,5 kg mąki żytniej razowej,
- 150 ml przegotowanej letniej wody,
- 1-1,5 łyżeczki soli,
- 50 g nasion słonecznika,
- 50 g nasion dyni.
- 50 g siemienia lnianego
- ziarna sezamu lub maku do posypania (opcjonalnie)

Składniki na zaczyn łączymy w dość dużej misce, mieszamy drewnianą łyżką do połączenia składników. Zostawiamy na noc w ciepłym miejscu, przykryte ściereczką. 

Rano dodajemy do zaczynu pozostałe składniki. Mieszamy jedynie do połączenia składników. Ciasto jest strasznie klejące się, mokre. Nie robię tego ręką tylko drewnianą łyżką. Nie wymaga długiego wyrabiania.

Foremki do pieczenia chleba wykładamy dobrym papierem do pieczenia. Musi być to papier, który się nie przyklei do chleba, nie śniadaniowy pergamin. Polecam papier dostępny w lidlu lub w tesco. Kosztuje około 7zł za 20 metrów. Z proponowanych minimalnie lepiej sprawuje się ten z tesco. Jest to papier woskowany lub silikonowany, do którego nie przywiera jedzenie. My używamy go zawsze kiedy pieczemy coś na blaszce w piekarniku np. rybę czy kurczaka. Dzięki temu mamy też mniej roboty przy myciu blaszki. 

Wymieszane ciasto dzielimy na dwie porcje i przekładamy do foremek. Możemy naciąć je nożem, powinno to zapobiec pękaniu chleba podczas pieczenia. Możemy również posmarować je wrzątkiem, tak polecały panie z filmiku, w jakim celu do końca nie wiem, wydaje mi się, że dzięki temu będzie lepiej wyrastało i nie będzie wysychało. Zostawiamy ciasto w foremkach na dwie godziny, przykryte ściereczką w ciepłym miejscu. 

Po co najmniej 2 godzinach wyrastania, nagrzewamy piekarnik do 230stopni. Wkładamy foremki i pieczemy w tej temperaturze przez 15minut na najniższym poziomie piekarnika przy opcji góra-dół. Po 15 minbutach zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i dopiekamy chleb przez 55 minut. 

Po wyjęciu z piekarnika, wykładamy chleb z foremek. Ściągamy papier i zostawiamy chleb na ruszcie do ostygnięcia. Jemy najlepiej na drugi dzień, ponieważ ciepły żytni chleb może nam po pierwsze zaszkodzić a po drugie będzie nam bardzo trudno ukroić elegancki kawałek, ponieważ chleb będzie bardzo kleisty i ciężko będzie odchodził od noża.

Chleb nie urośnie za wysoki, ale będzie bardzo smaczny. 
Taki chleb piekliśmy kilka pierwszych razy, stopniowo dodając coraz mniej zakwasu, ponieważ nabierał z czasem nabierał mocy. Potem zmieniliśmy przepis na inny, który podam trochę później :)

Nie zapominajcie o kontynuowaniu hodowania zakwasu, bez tego nie będzie można później piec chleba, zawsze należy zostawić około 100g zakwasu i dokarmiać aby nie stracił mocy. 

Jeżeli nie planujecie przez jakiś czas piec chleba, można zakwas schować do lodówki, przykryty pokrywką, ale nie zakręcony. Kiedy będzie znów potrzebny wystarczy wyjąć go z lodówki, po około 2h powinien nabrać temperatury pokojowej - wtedy można go ponownie dokarmić i postępować z nim jak zwykle. Tak wygląda mój zakwas po około 2-3 miesiącach od pierwszego dokarmiania.Wolę gdy jest bardziej gęsty.

Mam nadzieję, że opisałam nasze zmagania z pieczeniem pierwszego chleba na zakwasie na tyle zrozumiale, że próby odtworzenia tego procesu będą dla was owocne :)



Powyższe zdjęcia nie pochodzą z pierwszej próby tego przepisu, tylko kolejnych, kiedy już się trochę wdrożyliśmy a zakwas lepiej pracował, dlatego chleb jest wyższy i ma większe pęcherzyki powietrza. Teraz mama przejęła pałeczkę, ja jedynie konsultuje :)
5
Instagram
Top Blogi

Author

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

analytics