piątek, 28 września 2012

Kiedy brat przywiózł nam jednego razu wałówkę z domu byłam mówiąc krótko zaskoczona, kiedy usłyszałam, że mama dała nam dwa kurczaki w całości... Były zamrożone więc miałam czas by się z tym prezentem oswoić :D
Kilka dni się do niego zabieraliśmy! 
W końcu wzięliśmy się do rozmrażania :) zajęło to całą dobę. 

Jednej pięknej soboty ok. 11.00 wzięłam się zatem do przyprawienia naszego delikwenta :) Nasmarowałam go całego olejem a następnie wtarłam w niego dwie paczki przyprawy do kurczaka! Diabeł miał chyba ze dwa kilo! 
Goście byli w drodze. Pomyślałam "A dwie godzinki w przyprawie poleży i o 13.00 wstawimy go na dwie godzinki". Postanowiliśmy sprawdzić co piszą w necie o przygotowaniu kurczaka w całości... Upssss... Piszą, żeby poleżał dobę w przyprawie :) Nie było czasu! Tak jak planowaliśmy o 13.00 wstawiliśmy kurczaka do pieca. Pięknie się rumienił na niezbyt dużym ogniu. Mamy piekarnik gazowy i ustawiliśmy go najpierw na 6 a kiedy się zrobił złocisty na 4. Piekł się około 1h40min. Nie czekaliśmy dłużej bo goście już przybyli i byliśmy strasznie głodni :) Ale dobrze by mu zrobiło jakby podpiekł się ok 2h. 

To chyba najprostszy przepis do przygotowania ;) Obiad robi się sam. Możemy sami przygotować mieszankę przypraw do kurczaka ale tu akurat ja nie pozwalam... :) bo uwielbiam przyprawę do kurczaka z prymatu. Dodaję ją nawet do smażonego makaronu czy ziemniaków :D

Takie danie wydaje się dobre na elegancki niedzielny obiad. Ale szczerze - jest super opcją na sobotę, gdy mamy zaplanowane wielkie sprzątanie domu, bo zrobi się sam. Od czasu do czasu warto jednak zajrzeć czy się nie przypala skórka i podlać ją wytapiającym się z kurczaka tłuszczem!

Polecamy! 
*nie pieczcie tą stroną, piersią do góry :D bo nasz kurczak straci resztki godności na naszym eleganckim obiedzie :)


0

czwartek, 27 września 2012



Kasza nie jest częstym gościem na naszym stole. Niewątpliwie jest ona spożywana w Polsce od lat, zwłaszcza ze względu na swoje wartości odżywcze. Przepis ten nie jest skomplikowany i śmiało można go jeść na każdy posiłek dnia. Zaznaczyć należy, że jesteśmy zwolennikami kaszy gryczanej i takiej użyjemy do naszego dania. My użyliśmy mięsa, które obraliśmy z upieczonych skrzydełek ale można do tego przepisu użyć także filetu z piersi kurczaka. Zaczynamy:)


Składniki:
2 woreczki kaszy gryczanej prażonej
klika upieczonych skrzydełek
cabula
przyprawa kebab-gyros
ostra papryka mielona chili
sól, pieprz


Kaszę gotujemy tak jak na opakowaniu. Z racji, że potrwa to dłuższą chwilę w międzyczasie nasze upieczone skrzydełka obieramy tak by zostało na samo mięso. Kości możemy wyrzucić lub dać naszym ukochanym czworonogom jeżeli ktoś takie posiada. Cebulę szatkujemy w kosteczkę. (można nożem lub ręcznym robotem kuchennym jednak nie każdy dobrze sieka cebulę). 


Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy naszą cebulę. Następnie dodajemy obrane mięso. Kawałki kurczaka doprawiamy mieszanką kebab-gyros. Ugotowaną kaszę wyjmujemy z woreczków i dodajemy do kurczaka. Doprawiamy całość solą, pieprzem i chili. Podgrzewamy i podajemy gorące!!! Najlepiej przygotowywać to danie w woku! Gotowe! 




Teraz możemy wziąć do reki talerz nałożyć sobie słuszną porcję i zjeść ze smakiem. mniam mniam:)

0

środa, 26 września 2012


Kiedy przyjeżdza mój brat nie może obyć się bez fastfoodów... Pizza, hot-dog, chińszczyzna... Cokolwiek!!! Męczył nas od dawna by zrobić domowe tortille... My sobie czasem przygotowujemy w całości tortille - włącznie z pieczeniem placków. Pisaliśmy o tym już na blogu . 

Nie pamiętam czy mu je w końcu przygotowaliśmy... Może nam przypomni w komentarzu? Kiedy był ostatnio na kilka dni przyszykowaliśmy się zatem na fastfood ale w domowym wydaniu! Postanowiliśmy przygotować dla niego nasze kebaby! Chyba smakowały? :) Specjalne wielkie bułki zakupiliśmy w naszej ulubionej piekarni.

Bułki te polecano nam również do przygotowania szybkiej pizzy. Może kiedyś sprawdzimy ją w takim wydaniu. Tym razem jednak postanowiliśmy zrobić nasze kebabosy.

Jako że miał to być fastfood, wybraliśmy proste rozwiązania i składniki!

Składniki:
bułka do kebaba
sałata lodowa
pomidory
ogórek
cukinia
bukiet surówek (gotowych)
pierś z kurczaka
przyprawa kebab-gyros
jogurt naturalny
czosnek
przyprawy - sól, pieprz, czosnek granulowany albo gotowa przyprawa tzatzyki
sos pikantny, ketchup lub robimy własny sos pomidorowy (u nas najczęściej robimy właśne sosy pomidorowy i czosnkowy ale tu poszliśmy na skróty :P)

Jak kebabik w bułce wygląda każdy wie więc tylko dla porządku opisujemy sposób wykonania :P
Bułkę kroimy na cztery części, kroimy wzdłuż i tworzymy kieszonkę. Wkładamy bułkę do piekarnika albo opiekacza/tostera aby była chrupiąca. Ale to najlepiej zostawić na koniec :) Wcześniej przygotowujemy sosy i warzywa!!! 

Sos czosnkowy na szybko robimy poprzez dodanie do małego jogurtu naturalnego lub greckiego dwóch łyżeczek przyprawy tzatzyki i przeciśnietego przez praskę ząbka czosnku. Można dodać sól, pieprz do smaku. 
Gdy nie ma czasu zrobić swojego, najsmaczniejszego sosu pomidorowego można wykombinować coś na szybko z ketchupu, dodając do niego zioła prowansalkie. Aby dodać mu pikanterii dodajemy odrobinę mielonej chili.
Powinniśmy zacząc od przygotowania sosów aby przeprawy mogły się przegryźć :P 

Pierś kurczaka kroimy w kostkę. Obsypujemy obficie przyprawą kebab-gyros i smażymy na patelnii. 
Cukinię kroimy w talarki albo półksiężyce i smażymy je na patelnii (lekko posmarowanej tłuszczem).
Warzywa kroimy - pomidory w kostkę, pozbawiając je gniazd nasiennych (nie mają nic odżywczego a dodatkowo są ciężkostrawne!!!), ogórki np. w talarki, sałatę w paseczki. 




Teraz byłby właściwy moment na podgrzanie naszych bułek! Bez chrupiącej bułki kebab to porażka... :) 
Gdy osiągniemy zadowalający efekt, możemy napełnić nasze kebaby. Bułkę smarujemy od śroka sosami - co kto lubi. Następnie dodajemy warzywa, mięso, sosy, surówki w dowolnej konfiguracji! Można również urozmaicić listę składników przez dodanie pokrojonej w piórka cebuli.



Tak powstały nasze pierwsze domowe kebaby! Wyszły przyzwoite :)
0

niedziela, 23 września 2012


Lato się skończyło, mamy jesień. W sklepach znajdziemy jeszcze cukinię - trzeba to wykorzystać. Do dzisiejszego przepisu najodpowiedniejsze będą duże kabaczkiiii a wręcz kabany! :P Ważne by krążki miały dużą średnicę.

Cukinię w takim wydaniu wolę JA, Ł. raczej nie przepada za taką wersją. Zrobiłam sobie zatem to danie, kiedy Ł. wyjechał i byłam sama w domu! Wciągnęłam nieprzyzwoitą ilość złocistych krążków.

Danie to można przygotować dosłownie w minutę. Może być jedzone jako dodatek do obiadu albo samodzielny przysmak! :)

Obieramy cukinię ze skórki, kroimy w krążki o grubości ok. 1 cm. Wycinamy część nasienną. Na patelni rozgrzewamy olej.

Na talerzyk wbijamy jedno jajko, rozkłócamy. Na drugi talerzyk wysypujemy bułkę tartą. Dodajemy soli, pieprzu, papryki słodkiej do smaku!

Krążki cukiniowe obtaczamy w jajku a potem w bułce tartej. Staramy się od razu tak przyszykowane krążki wkładać na dobrze rozgrzany olej, nie mogą zbyt długo leżeć w panierce, bo będzie się oklejała podczas smażenia :)

Smażymy na złoty kolor z obu stron, po usmażeniu wykładamy krążki na ręcznik papierowy aby odciągnął on nadmiar tłuszczu i... JEMY!!!



Danie w 5 minut a jaka wspaniała uczta dla podniebienia! Polecamy i smacznego :)


0

poniedziałek, 17 września 2012


Powracamy do gotowania! Do naszej szarej rzeczywistości :) Niektórzy odwiedzający nas nie wiedzą, ale byliśmy baaardzo zajęci ostatnio :) Teraz już jesteśmy wolni (choć zajęci). Nasza kuchnia tęskniła i musimy ją szybko udobruchać! Możemy się pochwalić, że pomysłów nam nie brakuje... Nawet gdybyśmy mieli ich mało, otrzymaliśmy fantastyczną książkę kucharską z przepisami kuchni polskiej! Będzie się zatem działo (czyt. gotowało!). Mamy też sporo nowych sprzętów kuchennych, które będziemy musieli szybko przetestować ;)

Pozdrawiamy już jako Mąż i Żona :)

3

czwartek, 6 września 2012



Ostatnio stołujemy się inaczej :) Mniej pichcimy bo jesteśmy na maminym wikcie :) Ale niedługo ze zdwojoną siłą wrócimy do naszej kuchni i przedstawimy kolejne przepisy :) A dziś coś z innej beczki. 

Trochę już pizzy zjedliśmy w naszym życiu, więc chyba już możemy śmiało ocenić, która jest dobra a która zła. 
Niedawno w Toruniu natrafiliśmy niestety na taką, która jest zła!!! Tym niechlubnym wpisem rozpoczynamy cykl naszych recenzji toruńskich (pewnie nie tylko toruńskich) lokali...
TP Art niestety na naszej liście miejsc godnych polecenia się nie znajdzie :(
Menu można zobaczyć pod adresem http://www.tpart.pl/pizzeria.php
Wygląda przystępnie. Do samego lokalu zachęca przyjść ubrany w strój kucharza miły Pan rozdający ulotki ze zniżką (w rozmiarze XS :P - co powoduje dziwne uczucie, gdy próbuje się ją od Pana wziąć :P) 10% na dania z menu. Zniżka obejmuje jedynie dania, nie obejmuje np. napojów czego dowiedzieliśmy się po analizie paragonu.
Sama pizzeria nie rzuca się w oczy, nic szczególnego nie przykuwa wzroku. Przy lokalu jest ogródek, gdzie można usiąść i wypić piwko. 
Na nasze zamówienie - zwykłą Capriciosę, czekaliśmy 18minut,czyli ok. Do pizzy gratis dodają dwa sosy do wyboru. Niestety sposób podania sosu budzi zastrzeżenia (wciśnięte na pizzę, w ser, dwa plastikowe kubeczki... no naprawdę nie można położyć na desce???).
Smak - szkoda gadać :( najgorsza pizza jaką jedliśmy w Toruniu :( Na dowód tego N. otrzymała L4 ze względu na problemy żołądkowe.






1
Instagram
Top Blogi

Author

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

analytics