wtorek, 31 stycznia 2012

Kolejne danie z makaronem... No co... lubimy!!! :) Dania z makaronem robi się błyskawicznie a w czasie sesji to podstawa. 
To danie nazywamy "Meksykańskie" choć z Meksykiem nie ma nic wspólnego. Jest stałym elementem "wałówki" od mamy Ł. :)
My również nauczyliśmy się je robić. Jest pyszne! Uwielbiamy je. Plusem jest to, że jest to danie jednogarnkowe i że można je zjeść na wiele sposobów dlatego się nie nudzi :)

Lista składników na pół paczki makaronu
- pół kg mięsa mielonego (wieprzowego lub wołowo-wieprzowego)
- puszka czerwonej fasoli
- puszka kukuryczy
- 3 ząbki czosnku
- sól, pieprz, chili w proszku
- 0,5 - 1 szklanka ketchupu pikantnego

Mięso smażymy na rozgrzanej patelni. Dodajemy do niego puszkę fasoli razem z zalewą, nic nie marnujemy :) Następnie dodajemy odsączoną z zalewy kukrydzę, ketchup, pokrojone w plasterki ząbki czosnku. Chwilę dusimy i doprawiamy solą, pieprzem i chili. My lubimy kiedy wszystkie składniki oddadzą swój aromat i dopiero wtedy doprawiamy. W czasie smażenia mięsa dodajemy jednak już sól. 



My tym razem zjedliśmy meksykańskie z makaronem. Najbardziej pasują do niego duże makarony, spaghetti nie do końca ale połamane było całkiem całkiem. 
Danie to doskonale smakuje również z ryżem i jako farsz do naleśników. Często robimy naleśniki z tym nadzieniem. Pasują tu naleśniki z tego przepisu: klik!
Dodajemy na wierzch trochę startego, żółtego sera, sosu czosnkowego i czujemy się jak w naleśnikarni:)
A gdy ugotujemy za dużo meksykańskiego smakuje wyśmienicie na kolację z bułeczką :)
1

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Kolejna propozycja makaronowa :) Tym razem spaghetti aglio olio! 
To danie nie gości u nas zbyt często ale baaaardzo je lubimy.

Jest ono bardzo proste i szybkie w wykonaniu. Smakuje przepysznie! Oczywiście jest to propozycja dla osób, które lubią mocny aromat czosnku :) Kolejną zaletą jest to, że ma naprawdę wykwintną nazwę :) jeśli ktoś nie zna przepisu może pomyśleć, że przyrządziliśmy coś ekskluzywnego a tak naprawdę jest to danie na kieszeń każdego studenta :)

Składniki:
makaron
oliwa z oliwek
czosnek
natka pietruszki

 Dawno temu kupiliśmy sobie taką szpatułkę ale nie do końca wiedzieliśmy po co te otwory... Prawie na pewno nie do odmierzania makaronu bo nie są to porcje dla normalnego człowieka ale znaleźliśmy nasz własny system i wreszcie korzystamy z otworów :P

Prawda, że lista składników jest króciutka? :) Przygotowanie jest równie krótkie. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, smażymy krótko pokrojony drobno czostek (na tyle długo żeby uwolnił swój aromat i zmiękł, ale na tyle któtko, aby nie stał się gorzki. Dobra rada: aby uniknąć gorzkiego posmaku przekrój ząbek wzdłuż i wyciągnij podłużną część ząbka ze środka, nie dodawaj do smażenia), dodajemy pokrojoną natkę pietruszki. Do tego dania można dodać również pokrojoną papryczkę chili dla dodania ostrości. My nie ryzykujemy :) Ale do odważnych świat należy więc powodzenia!Całość chwilkę smażymy, dodajemy szczyptę soli i pieprzu do smaku,dodajemy ugotowany al dente makaron, mieszamy.
I to właściwie tyle! Danie gotowe!!! :) 

Danie jest banalne ale w smaku - niebo w gębie!
My w tym przepisie użyliśmy suszonej natki. Danie nie jest złe, dalej ma swój urok tylko jeżeli użyjemy suszonej natki musimy zostawić ja chwilkę dłużej na wyłączonej patelni aby zioła naciagnęły oliwą! 
Polecamy
Smacznego 
N.&Ł.
0

piątek, 27 stycznia 2012

Muffinki odważyliśmy się zrobić dopiero niedawno. Dorwaliśmy papiloty w bardzo śmiesznej cenie - 8zł za 200 sztuk. Jak widać na zdjęciu są cieniutkiem ale bez wzorków a o to właśnie nam chodziło. 
Niestety nie dorobiliśmy się jeszcze foremki do muffinek. Jednak, mimo że papiloty są cienkie i dosyć wiotkie, muffinki udają się nawet bez foremki choć nie są wyrośnięte :( Dzięki temy jednak mamy szansę je bogato przystroić. My tu zrobiliśmy proste ale na wszystko przyjdzie czas. 

Próbowaliśmy dwa przepisy na muffiny. Jeden z nich pochodzi z programu Nigelli Lawson. Drugi natomiast pochodzi z książki "Perfekcyjna pani domu. Przyjęcia z klasą" Anthea'i Turner. Przepisy są podobne jednak jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach. Dużo smaczniejsze muffinki wyszły z przepisu Nigelli. Podajemy jednak dwa przepisy. Osoby chętne mogą zawsze same zdecydować :)

Muffinki z cytrynowym lukrem wg przepisy Nigelli Lawson
składniki:
- 125g mąki
- 125g cukru
- 125g masła lub margaryny
- 2 jajka
- 1/2łyżeczki sody
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego (nie mieliśmy dlatego użyliśmy pół paczki cukru waniliowego)
- 2-3 łyżki mleka

Przygotowanie: Kolejny banalny przepis! Wszystkie składniki miksujemy na jednolitą masę. Polecamy rozpuścić masło lub margarynę w rondelku i ostudzić przed dodaniem do pozostałych składników. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 200stopni. Ciasto powinno mieć konsystencję gęstej śmietany. 

Wykładamy je do papilotów (w zależności od wielkości papilotów, do około połowy wysokości papilotów). Z tej ilości składników wychodzi około 12 muffinek. wkładamy je do rozgrzanego do 200stopni piekarnika. Czas pieczenia to ok 15minut.

W czasie kiedy babeczki stygną możemy przygotować lukier. Do jego przygotowania potrzebujemy:
- białko jajka
- cukier puder, około szklanki
- wyciśnięty sok z cytryny, do smaku

Białka ubijamy mikserem, dodajemy do nich stopniowo cukier puder. Miksujemy około 5 minut. Gdy cukier rozpuści się dodajemy sok z cytryny. Nakładamy na ostudzone babeczki. 

Muffinki Anthea'i Turner
Składniki:
- 125g miałkiego cukru
- 125g miękkiego masła lub margaryny
- 125g mąki
- 2 średnie jajka
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia (my dodaliśmy 2 łyżeczki, muffiny jednak za bardzo nie wyrosły)
- kilka kropli ekstraktu z wanilii (my dodaliśmy pół paczki cukru waniliowego)

przygotowanie: jak w powyższym przpeisie. W oryginalnym przepisie autorka sugeruje temperaturę 190 stopni, czas: 15-18minut.

Do tych babeczek przygotowaliśmy kakaowy lukier:
- cukier puder - 3łyżki
- kakao - płaska łyżeczka
- kilka kropli gorącej, gotowanej wody.

Mieszamy na gładką masę i nakładamy na ostudzone muffinki.

Smacznego. Polecamy pierwszy przepis! :) Nam smakowały duuuuużo bardziej :)

N&Ł.
2

czwartek, 26 stycznia 2012

Naszej rybnej akcji ciąg dalszy. 
Dziś polecamy śledzia! Śledź jest bogatym źródłem jodu - 10 dag śledzi dostarcza prawie połowę dziennego zapotrzebowania na jod!!! (Jest to dobre wytłumaczenie na to dlaczego kobiety w ciąży mają ochotę na śledzia!!!)

Dzisiejsze danie nie należące do dietetycznych. Uwielbiamy śledzie smażone w zalewie octowej! Jednak stosunek ceny do ilości ryby w słoiku jest zatrważający (zauważyliście, że im mniej ryby tym jest droższy? :P). Ze względu, że jesteśmy studentami myślimy raczej ekonomicznie - co by tu dobrego i dużo zjeść za niewielką cenę?:)

Nasza przygoda zaczęła się od wyprawy na stoisko rybne w poszukiwaniu dorsza, pstrąga itp. Zobaczyliśmy śledzia i w pierwszym momencie pomyśleliśmy o naszym innym przysmaku - śledziku w oleju! I z wyobrażeniem śledzia w oleju na kolację kupiłam 4 płaty śledziowe! To był nasz pierwszy taki zakup więc jak wielkie było nasze zdziwienie kiedy w domu odkryłam, że są to śledzie surowe, nie solone ;) Doszło to do mnie po przygotowaniu śledzia w oleju z połowy jednego płata :P Oczywiście z tej połowy płata śledzia w oleju nie było :) 
Poradziłam sobie i z tym - śledź nie poszedł na zmarnowanie:P

Mamy zatem 3 i pół płata ;) CO ROBIĆ?
Pomyśleliśmy - czemu nie smażony w cieście! 

Śledź smażony w cieście

Składniki na ciasto:
- jajko
- mąka
- mleko
- sól
wszystko w ilościach "na oko"
Przekroiłam płat na pół. Śledzia w tym cieście zanużyłam i wyłożyłam na patelnie z rozgrzanym olejem. Usmażyłam z dwóch stron.
Ryba była w smaku bardzo dobra, niestety śledź jest znany z tego, że ma dużo ości. 

Mamy zatem 2 i pół płata (+połówka w nieudanej postaci śledzia w oleju)

Z tych płatów wyczarowałam wreszcie coś fantastycznego! Coś co zagości na naszym stole jeszcze nie raz! Oto przepis!

Smażone płaty śledziowe w zalewie octowej

- płaty śledziowe surowe, nie solone (albo całe śledzie)
- mąka 

zalewa (ilość na słoik 0,9):
0,5 szklanki octu
2 szklanki wody
3 łyżki cukru
1 łyżka soli
1-2 ziarenka ziela angielskiego
1 listek laurowy
1 duża cebula

płaty śledziowe przekroić na pół, lub jak kto woli na mniejsze kawałki. Obtoczyć w mące i usmażyć na rozgrzanym oleju z obu stron na złoty kolor. Odłożyć do czystego, suchego słoika, do którego później wlejemy przygotowaną zalewę. 

Cebulę pokroić w piórka. Pozostałe składniki zagotować w garnku. Kiedy się zagotują dołożyć do nich pokrojoną cebulę i gotować przez chwilkę. 

Przygotowaną zalewę wlać do słoika ze śledziami. Można zalewać ciepłą zalewą lub poczekać aż ostygnie. My zalaliśmy ciepłą.

Słoik zakręcić, pozostawić do wystygnięcia, potem wstawić do lodówki. Poczekać aż się ryba przegryzie :)

A i jeszcze napiszę jak spożytkowałam nieutrafionego śledzia w oleju - wyłowiłam go z oleju, usmażyłam na patelni i dołożyłam do śledzia w zalewie. Smakował wyśmienicie!


 do zalewy można dodać suszone papryczki chilli

Śledzie układamy w słoiku i zalewamy gorącą zalewą. Zakręcamy i zostawiamy w zimnym miejscu do wystudzenia, chowamy do lodówki. Zostawiamy co najmniej na noc :)


SMACZNEGO!!!

N&Ł 

1

środa, 25 stycznia 2012

Kiedy wracamy z uczelni głodni i zmęczeni nie mamy ochoty kombinować z wymyślnymi daniami. Najchętniej wygrzebalibyśmy coś z zamrażalnika, z zapasów wałówki. Ale czasem i tego brakuje! W takiej sytuacji najsmaczniejszym i najszybszym rozwiązaniem jest przygotowanie makaronu! Możemy go zrobić na tysiące sposobów. Ostatnio znalazłam wśród zapasów kolorowy makaron świąteczny! Jakoś schował się nam w przedświątecznej gorączce ale jak wiadomo w przyrodzie nic nie ginie! Okazał się doskonałym ratunkiem w chwili wielkiego głodu. 
Jako studenci mamy kilka swoich ulubionych rzeczy, które zawsze mamy w lodówce w razie napadu wielkiego głodu :) Jednym z takich produktów są warzywa na patelnie, które uwielbiamy. I pierś kurczaka! Do dania dodajemy różne dodatki w zależności od zawartości lodówki. Tym razem mieliśmy cukinię, którą urozmaiciliśmy nasze danie jednogarnkowe, a w zasadzie danie jednopatelniowe (jednowokowe:P) :) W zależności od tego jaką mamy mieszankę warzyw i od tego jakich przypraw użyjemy możemy stworzyć zupełnie inne danie! :)


Składniki:
- pierś kurczaka
- przyprawa carry
- warzywa na patelnie
- cukinia
- makaron

Przygotowanie: pierś myjemy, suszymy ręcznikiem papierowym. Kroimy w kostkę lub w paseczki. Następnie oprószamy przyprawą carry lub inną ulubioną :) Smażymy na patelni/woku z odrobiną oleju. Dodajemy mrożone warzywa na patelnie i dusimy na małym ogniu ok 10-15 minut. Dodajemy cukinię pokrojoną w plastry ok 0,5 cm grubości. Dusimy pod przykryciem kilka minut. Doprawiamy solą, pieprzem, ziołami. Lub gotową mieszanką przyprawową. My skorzystaliśmy z przyprawy Pilaw. 
W czasie duszenia warzyw przygotowujemy makaron wg przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu łączymy makaron z warzywami. 
Całość zajmuje maksymalnie 30minut :)
W tym daniu nie ma sosu, na zimno może być podawane jako sałatka makaronowa. 






Smacznego! 

3

wtorek, 24 stycznia 2012

Sesja w pełni! Trochę blog się zakurzył. Ale kuchnia absolutnie nie :)
Dzisiaj Ł. uczy się ile sił! Egzamin tuż, tuż! A kiedy mężczyzna ciężko pracuje potrzebuje czegoś dobrego do podjadania aby nie tracić zapału! Dziś przygotowałam mu półfrancuskie kokardki z przepisu, który już na blogu prezentował Ł. na Rogaliki drożdżowe z wiśniami Są to rogaliki w nowej odsłonie - kokardek! Przygotowywanie ich było tym bardziej przyjemne ponieważ dorobiliśmy się wałka!!! Po 5/6 latach :)

Robi się je równie prosto jak rogaliki. 
1. Przygotowujemy ciasto wg przepisu z linku klik
2. Ciasto wałkujemy
3. Wykrawamy kwadraty
4. na środek każdego kwadratu kładziemy powidła
5. Zawijamy przeciwległe rogi kwadratu. Zwilżamy jeden wodą aby się kokardka "trzymała"
6. Wykładamy kokardki na blachę i pieczemy w 160 stopniach 12-15minut.
7. Kiedy ostygną lukrujemy!



A oto co znaleźliśmy w dawno nie otwieranej szafce:
Jutro dodamy efekt wykorzystania świątecznego, kolorowego makaronu :)

Smacznego!!!!
0

piątek, 20 stycznia 2012

Dzisiaj przepis na słodko. Placek z jabłkami. Prosty przepis na szybkie łakocie. Pewnego dnia, chyba w imieniny N postanowiłem zrobić jakieś placek/ciasto. Nie robiłem nigdy sam całego ciasta więc wpisałem w internecie hasło "proste ciasto z jabłkami". Wyskoczyło wiele przepisów i ten który zrobiłem postanowiłem wam zaprezentować. Nazwaliśmy go placek imieninowy Ł.

Składniki:

4 jajka
1 szklanka cukru
2 szklanki mąki tortowej
3/4 szklanki oleju
5 jabłek
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
bakalie (nie trzeba dodawać)
cukier puder do posypania placka

Do miski wbijamy jajka i wsypujemy cukier. Mieszamy za pomocą miksera. 
Dodajemy mąkę, olej i resztę składników. Mieszamy. Ciasto jest bardzo kleiste i wydawać się może, że za mało płynów jest w przepisie, ale wychodzi pyszne.
Jabłka obieramy i kroimy na kawałki. Dodajemy do ciasta i mieszamy. Można też dodać bakalie. Raz zrobiłem ten placek z żurawiną i był przepyszny. 



Blachę na placek możemy natrzeć margaryną lub położyć na dnie papier do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nastawionym na 180 stopni przez 45 minut. W naszym piekarniku gazowym pieczemy 30 minut na poziomie 6. Po wyjęciu placka z piekarnika posypujemy cukrem pudrem. 


Można zrobić też czekoladową polewę ale to już zlecam N. Smacznego!!! 


2

środa, 18 stycznia 2012

 
 
 

Ten artykuł przyniósł nam kiedyś mój brat (również student - pozdrawiamy!). Oczywiście menu tygodniowe studenta jest dużo bardziej bogatsze ale jak w każdym żarcie jest tu trochę prawdy! 

Na naszych talerzach rosół gości bardzo często!!! Zwłaszcza w trakcie sesji! Jesteśmy już po pierwszych egzaminach, jednak końca nie widać. Kiedy trzeba troszkę posiedzieć nad książkami nie ma nic lepszego niż rosołek! Robi się praktycznie sam, gotując na małym ogniu! Jest również wspaniałą bazą do innych kulinarnych przysmaków np. do zup, jak proponuje autorka artykułu a także występującej w bardzo różnych odsłonach potrawki z kurczaka! :)

Potrzebne składniki:
- części kurczaka - jak kto woli, udka, skrzydełka, czy tak jak my porcje rosołowe
- włoszczyzna - marchewka, pietruszka, kawałek selera, por, cebula
- sół, przyprawy typu vegeta, warzywko, maggi

A po ugotowaniu makaron :)

Umytego kurczaka wkładamy do garnka, zalewamy wodą, solimy, całość zagotować. W trakcie gotowania kurczaka będzie tworzyła się szuma, zbieramy ją łyżką. Wkładamy obrane warzywa i gotujemy na małym ogniu do czasu kiedy zmiękną. Następnie doprawiamy zupę do smaku vegetą, gotujemy jeszcze chwilę na małym ogniu. I właściwie to wszystko!!! Wystarczy ugotować makaron i można jeść :)

Jeżeli ktoś lubi rosół z warzywami to przed włożeniem ich do zupy można je pokroić. Gdy nie przepadamy za nimi można po wyłowieniu przygotować z nich smakowitą sałatkę warzywną (dodając ugotowane ziemniaki, jajka na twardo, ogórka konserwowego, groszek, majonez, musztardę).

Nie każdy lubi jeść dzień w dzień to samo! Aby móc się cieszyć smakiem rosołu kilka dni po ugotowaniu proponujemy sprytny sposób. Wystarczy uszykować czysty, wytarty do sucha słoik i nakrętkę. Do słoika wlewamy gotujący się rosół, zakręcamy i obracamy do góry dnem! Pozostawiamy do ostygnięcia, chowamy do lodówki. Zachowuje świeżość bardzo długo. Podobnym sposobem można zachować na później inne potrawy np. kapustę z grzybami, sos boloński itp.

0

niedziela, 15 stycznia 2012

Raz po raz wpada nam do głowy myśl - "Nie jemy ryb". Taka myśl wpadła nam również na początku stycznia, po ucztach świątecznych gdzie ryb nie brakowało. Uświadomiło nam to jak bardzo je lubimy i jak rzadko goszczą w naszym menu! Przy okazji postanowień noworocznych powiedzieliśmy sobie dość! I od początku stycznia ryba gości na naszych talerzach raz w tygodniu (przynajmniej) - w najróżniejszych postaciach - pieczona, smażona, na parze, w puszce, wędzona. Staramy się spełnić to postanowienie noworoczne. Idzie nam dużo lepiej niż z pozostałymi (pewnie, dlatego że cieszy nasze podniebienia)

Dorsz pieczony w piekarniku to danie, które może zrobić każdy. My tu trochę poszliśmy na skróty z przyprawianiem - użyliśmy przyprawy do ryb prymat, która już długi czas czekała w szafie na swój spektakularny debiut! Choć nie przepadamy za gotowymi mieszankami przyprawa ta spełniła swoje zadanie koncertowo!

Lista składników:

- dorsz tuszka
- przyprawa do ryb
- kilka plasterków cytryny
- oliwa do posmarowania blaszki, papieru, rusztu

Nie dysponujemy niestety specjalną blaszką z rusztem do pieczenia ryb. Swojego dorsza upiekliśmy na zwykłej blaszce piekarnikowej, położyliśmy na niej papier i posmarowaliśmy go oliwą, na to wyłożyliśmy rybki. Lubimy wykładać blachę takim papierem  bo dzięki temu nic do niej nie przywiera. Ponieważ papier taki nie przepuszcza tłuszczu, skraca to znacząco czas sprzątania!!! 

Dorsza należy wcześniej oprószyć przyprawą. Możemy użyć gotowej, jak my, albo zrobić własną mieszankę z soli, pieprzu, słodkiej papryki, kolendry, bazylii, tymianku, koperku, lubczyku. Możemy rybę również obłożyć cebulą, dodać czosnku. Wszystko zależy od naszej fantazji.
Warto posypać rybkę przyprawą wcześniej i odstawić do lodówki.

Następnie wykładamy rybkę na blachę, posmarowaną tłuszczem. Na rybie kładziemy plasterek cytryny. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy. Nasze rybki miały jedna ok 300 g druga ok 350 g. Piekliśmy je w piekarniku gazowym ustawionym na 6 (odpowiada to ok 180 stopniom) przez 40 minut. Mniejsza rybka była w jednym miejscu lekko niedopieczona. Reszta była wyśmienita. Druga większa rybka przeznaczona była do odgrzania na drugi dzień i smakowała równie wybornie w towarzystnie pieczonych ziemniaczków. Obie smakowały tak dobrze, że mało brakowało a nie byłoby zdjęcia gotowej rybki:)

Polecamy ten sposób przygotowania ryby! Jest z pewnością dużo zdrowszy od smażenia w głębokim tłuszczu! W smaku wygrywa!

Smacznego!!!
4

sobota, 14 stycznia 2012

Witam! Styczeń, dla studenta czas nauki, czas sesji. Jednak ile można wytrzymać z nosem w książce, gdy w brzuchu pusto, a od sąsiadów dochodzą piękne zapachy. Egzamin tuż tuż, dlatego dzisiaj gotuje tylko połowa naszego tandemu (choć ja też powinienem się uczyć). Długo nie wiedziałem na co mam ochotę aż tu nagle znalazłem końcówkę drożdży. Uwielbiam ciasto drożdżowe!!! Surowe jest najlepsze. Wyjadam je dosłownie łyżkami. To był impuls do zrobienia rogalików drożdżowych z wiśniami.


Składniki:
20g drożdży
250g mąki
1/4 kostki margaryny
1/4 szklanki mleka
1 jajko
łyżeczka cukru
szczypta soli
1/4 cukru waniliowego (takiego na kilo mąki)
wiśnie bez pestek zaprawione przez mamę, babcię czy teściową

Zaczynamy od wsypania mąki do miski i dodania soli. W garnuszku w letnim mleku rozpuszczamy drożdże i cukier. Do miski wbijamy jedno jajko i wlewamy rozpuszczone rozpuszczone. Dodajemy margarynę pokrojoną na mniejsze kawałki i cukier waniliowy. Całość wyrabiamy na piękne ciasto. 

Odstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę, choć może to być nawet 2 godziny. (tylko kto by tyle czekał!). Ciasto spokojnie sobie urośnie, a my możemy chwilę odpocząć. Po wyjęciu ciasta z lodówki, wałkujemy je na blacie dość cienko. Można podsypywać mąką by ciasto nie kleiło się do blatu i wałka. Następnie za pomocą talerza wykrawamy kółko z ciasta - kładziemy talerz na rozwałkowanym cieście i obkrawamy nożem po obwodzie talerza. Używając talerza obiadowego wyszło ok. 30 rogalików, a przy talerzu śniadaniowym 2 razy więcej. Wycięte kółko kroimy na osiem trójkątów.

Na każdym kładziemy wiśnie i zwijamy w rogalika. Końcówkę należy zwilżyć wodą by rogaliki się nie rozklejały (co nie wyszło mi do końca). 


Blachę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem za pomocą pędzelka. Rogaliki układamy na blaszce nie za blisko siebie i wkładamy do piekarnika. 

Pieczemy w 160 stopniach, aż będą ładnie równomiernie złociste. W naszym piekarniku gazowym ustawionym na 5 poziom grzania piekły się 12-15 minut na drugiej półce od góry. 

Po wyjęciu możemy nasze rogaliki udekorować lukrem lub cukrem pudrem.



Niestety nie wiem jak smakują zimne:)

 Smacznego!!!
0
Instagram
Top Blogi

Author

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów

analytics